6 minuty

Jeszcze pięć lat temu przygotowanie umowy czy aktu wewnętrznego zajmowało prawnikowi kilka godzin. Dziś ten sam dokument AI generuje w kilka minut. Wydawałoby się, że to czysty zysk – więcej czasu, mniej rutyny, więcej przestrzeni na strategiczne myślenie. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona, a pytanie o to, czy prawo tworzone z pomocą AI faktycznie może być zrównoważone, zasługuje na uczciwą odpowiedź.
Narzędzia AI świetnie radzą sobie z generowaniem treści prawnych. Regulaminy, klauzule, projekty aktów wewnętrznych – wszystko powstaje sprawnie i bez opóźnień, które kiedyś wymuszał ludzki grafik pracy. Problem w tym, że szybciej nie zawsze znaczy lepiej.
Modele językowe mają tendencję do rozbudowywania tekstu. Tam, gdzie doświadczony prawnik napisałby jedno zdanie, AI często dopisze trzy – każde z zastrzeżeniem, doprecyzowaniem albo dodatkowym wariantem. Dokumenty stają się dłuższe i bardziej szczegółowe, co bywa mylone z większą precyzją. W praktyce oznacza to więcej pracy redakcyjnej po stronie prawnika, który musi wyciąć zbędne fragmenty i przywrócić tekstowi jasność. Skrócenie czasu tworzenia pierwszej wersji dokumentu nie zawsze przekłada się więc na skrócenie całego procesu.
Kiedy mówimy o „zrównoważonym prawie”, zwykle myślimy o treści – o ESG, klauzulach środowiskowych, polityce różnorodności. Rzadziej zadajemy sobie pytanie, ile kosztuje środowisko samo narzędzie, którym się posługujemy.
Odpowiedź jest niepokojąca. Wytrenowanie jednego zaawansowanego modelu językowego, porównywalnego z GPT-4, pochłania ogromne ilości energii. Według szacunków przywoływanych w analizach na temat wpływu generatywnej AI na środowisko, odpowiada to wieloletniemu zużyciu prądu przez przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe. Do tego dochodzi zużycie wody potrzebnej do chłodzenia serwerowni. Raport środowiskowy Google z 2023 roku pokazał wzrost zużycia wody o ponad miliard galonów rok do roku. Najnowsze analizy sugerują z kolei, że globalne zapotrzebowanie systemów AI na energię i wodę zbliża się skalą do zużycia przez całe duże miasto. Raport Uniwersytetu ONZ idzie o krok dalej: do 2030 roku centra danych obsługujące AI mogą zużywać blisko tysiąc terawatogodzin energii elektrycznej rocznie.
Każde zapytanie do asystenta AI, każda wygenerowana wersja umowy, każda kolejna redakcja klauzuli – to mikroskopijny, ale realny ślad środowiskowy. Pomnożony przez skalę działania całej kancelarii czy działu prawnego, przestaje być mikroskopijny.
Zespół prawny średniej wielkości firmy produkcyjnej wdrożył AI do generowania pierwszych wersji umów z dostawcami. Efekt pierwszego miesiąca wyglądał obiecująco – czas przygotowania dokumentu spadł o połowę. Po trzech miesiącach dział prawny zauważył jednak coś innego. Umowy zrobiły się średnio o jedną trzecią dłuższe, a dział zakupów zaczął zgłaszać, że kontrahenci potrzebują więcej czasu na ich przeczytanie i negocjacje.
Rozwiązaniem nie było porzucenie narzędzia, lecz zmiana sposobu pracy z nim. Zespół wprowadził zasadę „jednego przejścia redakcyjnego”. Każdy dokument wygenerowany przez AI musiał zostać skrócony przez prawnika o minimum 20 procent przed wysłaniem. Dodatkowo ograniczono liczbę wersji roboczych generowanych na jeden dokument. Zmniejszyło to zarówno czas pracy zespołu, jak i liczbę zapytań kierowanych do modelu. Ten prosty nawyk przywrócił dokumentom zwięzłość, a przy okazji ograniczył zużycie zasobów obliczeniowych potrzebnych do ich powstania.
Zrównoważony rozwój w kontekście AI w prawie nie oznacza rezygnacji z technologii. Oznacza świadome korzystanie z niej. Z pytaniem, czy kolejna wersja dokumentu jest naprawdę potrzebna, oraz z nawykiem redukcji tekstu zamiast jego mnożenia. To także decyzje organizacyjne: które procesy naprawdę zyskują na automatyzacji, a które tylko generują więcej treści do przeczytania przez ludzi.
Prawnicy, którzy dziś budują swoją przewagę wokół AI, powinni myśleć nie tylko w kategoriach szybkości. Liczy się też odpowiedzialność – wobec czasu zespołu, wobec kontrahentów i wobec środowiska.
Wprowadzenie AI do pracy zespołu prawnego czy compliance rzadko wychodzi dobrze, kiedy zaczyna się od zakupu licencji. Lepiej zacząć od rozmowy o procesach. Które zadania faktycznie warto zautomatyzować, gdzie ryzyko rozrostu dokumentów jest największe i jak zbudować nawyki redakcyjne, zanim narzędzie na dobre wejdzie do codziennej pracy.
Prowadzę warsztaty wdrożeniowe AI dla zespołów prawnych, compliance i ESG. Łączą one wiedzę prawną z podejściem coachingowym i change managementem. Pracujemy na realnych dokumentach i procesach Twojej organizacji. Efektem jest nie tylko szybsze, ale też bardziej świadome i zrównoważone korzystanie z AI. Napisz, jeśli chcesz sprawdzić, jak taki warsztat mógłby wyglądać u Ciebie.