6 minuty

Twój dział marketingu wygenerował w AI fotorealistyczne zdjęcie modelki w nowej kolekcji. Ktoś inny puścił w social mediach nagranie głosowe, które nigdy nie zostało nagrane przez człowieka. Brzmi znajomo? Jeśli tak, czas zadać sobie jedno pytanie: czy ktoś to oznaczył jako treść AI?
AI Act wprowadza konkretny obowiązek i nie chodzi o to, żeby zniechęcić firmy do korzystania ze sztucznej inteligencji. Chodzi o to, żeby odbiorca wiedział, z czym ma do czynienia. Problem w tym, że granica między „trzeba oznaczyć” a „nie trzeba” wcale nie jest oczywista. Sprawdźmy, po której stronie stoi Twoja firma.
Fotorealistyczne grafiki i zdjęcia. Wszystko, co sztuczne, ale wygląda jak prawdziwe zdjęcie człowieka, produktu lub miejsca, podlega obowiązkowi oznaczenia. To właśnie tzw. deepfake – materiał, który na pierwszy rzut oka nie różni się od prawdziwej fotografii. Jeśli klient przegląda Twoją stronę i nie jest w stanie odróżnić wygenerowanego zdjęcia od prawdziwej sesji, musisz mu to jasno zakomunikować.
Materiały wideo i audio. Realistyczne nagrania głosu, na przykład lektor wygenerowany przez AI, czy filmy udające prawdziwe sytuacje, wymagają tego samego traktowania. Coraz więcej firm korzysta z syntetycznych głosów w reklamach czy materiałach szkoleniowych – i to jest w porządku, o ile odbiorca zostanie o tym poinformowany.
Surowe teksty informacyjne. Artykuły o polityce, zdrowiu czy gospodarce, generowane masowo przez AI i niesprawdzane przez człowieka, również podlegają obowiązkowi oznaczenia. To obszar szczególnie wrażliwy – dotyczy tematów, w których błąd albo dezinformacja mogą realnie komuś zaszkodzić.
Tu pojawia się dobra wiadomość, bo nie każdy kontakt z AI oznacza dodatkowy obowiązek formalny.
Teksty redagowane przez człowieka. Artykuł blogowy, opis produktu czy post, który AI wygenerowało, ale człowiek poprawił i wziął za niego odpowiedzialność, nie musi być oznaczony. Kluczowe jest tu realne zaangażowanie człowieka – nie chodzi o kosmetyczne kliknięcie „akceptuj”, ale o faktyczną redakcję i weryfikację treści.
Grafiki oczywiste dla oka. Rysunki, komiksy, infografiki, abstrakcyjne ilustracje czy ikony nie wymagają oznaczenia. Logika jest prosta – nikt nie pomyli komiksowej ilustracji z prawdziwym zdjęciem, więc nie ma ryzyka wprowadzenia w błąd.
Narzędzia pomocnicze. Jeśli AI tylko wspierało proces – poprawiało gramatykę, usuwało szum ze zdjęcia, kadrowało kompozycję – to nie jest treść generowana przez AI w rozumieniu przepisów. To narzędzie, nie autor.
Wspólny mianownik jest jeden: czy odbiorca może pomylić treść AI z rzeczywistością albo z pracą człowieka. Fotorealistyczne zdjęcie, syntetyczny głos czy niesprawdzony artykuł mogą wprowadzić w błąd – dlatego wymagają oznaczenia. Komiks, poprawiona gramatyka czy zredagowany przez człowieka tekst takiego ryzyka nie niosą.
Dla firm oznacza to jedno – zanim opublikujesz materiał stworzony z pomocą AI, warto zadać sobie proste pytanie: czy ktoś, kto to zobaczy, mógłby pomyśleć, że to prawdziwe zdjęcie, prawdziwy głos albo tekst napisany i zweryfikowany przez człowieka? Jeśli tak, oznaczenie nie jest opcją – jest obowiązkiem.
Potrzebujesz pomocy w audycie treści AI w Twojej firmie i wdrożeniu procedur zgodnych z AI Act? Szkolimy i edukujemy zespoły tak aby mały błąd nie kosztował zbyt wiele. Skontaktuj się z Legally Designed.

Zrównoważona strategia biznesowa w nowym ebooku. Zbuduj organizację przyszłości.
